środa, 11 maja 2011

Uzdrawianie poprzez przypominanie.

Na pierwszy rzut oka wygląda to na dosyć łatwe, no nie?;-) W zasadzie potrzebujesz zrobić tylko dwie rzeczy, aby doprowadzić swoje ciało do zdrowia. Po pierwsze musisz stać się świadomy swoich wewnętrznych, nierozwiązanych dotychczas konfliktów. Po drugie musisz te konflikty wydobyć na światło dzienne, skutecznie rozwiązać lub usunąć. 
Dlaczego zatem, jeżeli jest to takie proste, większość ludzi nie uświadamia sobie emocjonalnych konfliktów, które zaprogramowały ich chorobę? 
Otóż, z definicji, gdy pojawia się potężny konflikt wewnętrzny, stres, trauma, z którymi świadomy umysł nie jest sobie w stanie poradzić, wtedy jest on przerzucany niemal równocześnie do mózgu (konkretnego obszaru zawiadującego danym organem wewnętrznym) i do ciała w postaci choroby. Czyli konflikt, poprzez działanie naszego automatycznego mózgu, zostaje wyrzucony z naszej świadomości. To powoduje, że tracimy dostęp do informacji. Zjawisko takie nazywa się mini-maxi schizofrenią. W naszym świadomym umyśle pojawia się "martwy punkt" i to powoduje, że nie widzimy naszych własnych konfliktów, które leżą u podłoża choroby. To jest krytyczne prawo biologiczne służące naszemu przetrwaniu. Konflikt zostaje zepchnięty do poziomu ciała i małego fragmentu mózgu, po to, aby reszta organizmu mogła sprawnie funkcjonować i przetrwać. Dzięki takiemu działaniu, mózg odzyskuje pozostałą swoją powierzchnię, aby z chwili na chwilę móc wykonywać swoje podstawowe funkcje. Aby wyzdrowieć potrzebujesz "odzyskać wzrok", czyli dotrzeć do informacji ukrytych pod "martwym punktem".

wtorek, 10 maja 2011

Czy jest coś takiego, jak choroby zakaźne?

Louis Pasteur badał organizm ludzki i odkrył mikroorganizmy, które od tej pory są, wg medycyny konwencjonalnej, odpowiedzialne za pojawianie się chorób zakaźnych. Przyzwyczailiśmy się do uwag typu: "Przeziębiłem się, więc teraz kaszlę.", "Jak się człowiek zaszczepi, to potem nie choruje.", "Przecież epidemie naprawdę czasem wybuchają." itp.
Nowa Medycyna dr Hamera i Recall Healing pokazują, że mikroorganizmy działają w ciele tylko z rozkazu mózgu, który zleca im kiedy i w którym organie należy dokonać napraw. Działają one wyłącznie w fazie naprawczej, czyli gdy następuje proces leczenia po rozwiązanym przez nas konflikcie emocjonalnym. I dzieje się to tylko w trakcie realizacji zamówienia ze strony mózgu;-). Mikroby stają się aktywne w ciele tylko wtedy, kiedy ich potrzebujemy. One są naszymi sojusznikami. Wirusy, bakterie, grzyby i mykobakterie to wyspecjalizowane drobnoustroje do naprawy poszczególnych typów tkanek naszych organizmów. Pracują wyłącznie podczas fazy naprawczej i robią to do momentu, gdy proces uzdrawiania jest zakończony. Nie pracują ani wcześniej, ani później. Ponieważ choroby nie są pozbawione logiki, ale mają wyraźny biologiczny sens, nasuwa się myśl, że działanie drobnoustrojów również posiada pewną logikę. Odnotowano bowiem przypadki gruźlicy, choć w organizmie pacjentów nie stwierdzono ani śladu prątków Kocha albo zapalenie pęcherza moczowego u kobiet, których mocz w analizie był sterylny. I odwrotnie, niektóre osoby są tak zwanymi zdrowymi nosicielami. W ich organizmach występują drobnoustroje, ale nie wywołują żadnych zmian chorobowych. Krótko mówiąc, zdarzają się choroby zakaźne, których nie wywołują drobnoustroje oraz drobnoustroje, które nie wywołują chorób zakaźnych. Choroby nie są zaraźliwe w tradycyjnym sensie. To, co jest zaraźliwe i przekazywane, to odczute doświadczenie, które przechodzi z nieświadomości do nieświadomości. Żeby stało się to odrobinę bardziej zrozumiałe, zastanówcie się kiedy mieliśmy w naszej historii do czynienia z epidemiami gruźlicy...Najczęściej masowe zachorowania na tę chorobę zdarzały się po okresie, wojen, powstań, skrajnej nędzy. W takich strasznych czasach jedną z najbardziej powszechnych emocji był strach przed śmiercią, który przyczyniał się do tego, że wiele osób chorowało na płuca. Gdy konflikty wojenne ucichły, nastały lepsze czasy i ludzie mogli przestać się bać, następowała faza naprawcza chorób płuc. Do tej czynności wyspecjalizowane są prątki gruźlicy. Stąd masowe zachorowania na tę chorobę w pierwszych latach pokoju. Paradoksalnie jest to faza zdrowienia z wcześniejszego np. zapalenia płuc. Gdyby ówcześni lekarze i pacjenci znali ten mechanizm, wielu śmierci spowodowanych gruźlicą, można by było uniknąć, docierając i przepracowując doświadczone emocje lęku przed śmiercią. Podobny mechanizm działa przy grypie, ospie, śwince i pozostałych "chorobach zakaźnych", tylko emocje leżące u ich podłoża są różne. Gdy dotykają większych grup ludzi, to oznacza, że doświadczali oni w jednym czasie podobnych konfliktów emocjonalnych.

środa, 27 kwietnia 2011

Jak to z konfliktami bywa?

Pojęcie "konfliktu" jest subiektywne. To, co dla jednej osoby nim jest, dla innej może nie mieć większego znaczenia. To, czy coś stanie się "konfliktem" zależy w znacznej mierze od osobistej wrażliwości, uwarunkowań kulturowych oraz historii rodzinnej.
Aktywny konflikt biologiczny, który leży u podłoża choroby nie zawsze jest oczywisty dla pacjenta, ponieważ zdarzenie to zostaje przyćmione przez obawy i uwagę skoncentrowaną na fizycznych dolegliwościach towarzyszących chorobie. Często konflikt staje się też tak permanentny i trwa tak długo, że pacjent podświadomie się z nim identyfikuje w takim stopniu, że nie postrzega go jako coś odrębnego.
Na przykład, Julia, po odejściu jej partnera życiowego czuła się pozbawiona energii do odbudowania swojego życia, do stworzenia dla siebie przestrzeni w nowych okolicznościach. Obawiała się kolejnej straty. Julia miała wysokie stężenie cukru we krwi i mimo że wyeliminowała ze swojej diety produkty zawierające cukier, poziom cukru w jej krwi nie zmniejszył się, a nawet zaczął wzrastać. Ten cukier reprezentuje energię i słodycz, których w jej życiu zabrakło. Z kolei opór/walka/bunt/sprzeciw/opozycja stały się jej głęboko zakorzenionym nawykiem. Sprzeciw wobec idei starzenia się, niezgoda na wynajęcie połowy swojego domu, opór wobec konieczności dokonywania decyzji, niechęć do tej wiedźmy z naprzeciwka, walka z przyjemnością, jakiej dostarcza jej jedzenie słodyczy, itd. Ta stała gotowość do walki i bycie w permanentnej opozycji do wszystkiego i wszystkich stały się jej stylem bycia. Nie miała świadomości, że zachowuje się w ten sposób i że może w tym być coś dziwnego (myślała, że wszyscy tak mają;-)), a tym bardziej coś, co może składać się na konflikt będący przyczyną jej choroby. Ten fenomen jest znany w psychologii pod pojęciem "nieświadomego wyparcia". W tym przypadku złożyły się niego następujące elementy: jeden problem (brak energii) był bezpośrednio wtopiony w wydarzenie konfliktowe (rozstanie z partnerem), drugi nie był już tak oczywisty, gdyż stał się niejako stylem bycia (opór), a kolejny pochodził z wiary, że każdy człowiek odczuwa w ten sam sposób. Dopiero rozwikłanie tego "węzła" i wydobycie poszczególnych składowych z podświadomości do świadomości pozwoliło Julii wyzdrowieć z cukrzycy, na którą cierpiała od wielu lat.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Choroba ma znaczenie.

Choroba ma znaczenie i nie jest czymś obłąkanym i nielogicznym. Nie jest też "karą boską" czy przekleństwem. Istnieje z powodu i poprzez kontekst, który pozwolił jej powstać. Pracując nad tym kontekstem, możemy doprowadzić do sytuacji, w której choroba zostanie całkowicie wyeliminowana. W efekcie nie ma już dłużej potrzeby walczyć z chorobą. Zdolność do odwrócenia się choroby i jej całkowitego zniknięcia jest wrodzone, genetycznie zaprogramowane i zależy jedynie od pewnego rodzaju prostych stymulacji.
Liczne badania i eksperymenty dotyczące funkcjonowania mózgu, praw rządzących biologią żywych organizmów, biogenealogią, cyklami komórkowymi, pozwalają na uznanie za oczywiste, że:
-   wszystkie choroby mają u podłoża pewien rodzaj cierpienia, niedostatku, utrapienia, który przeradza się w tzw. konflikt biologiczny,
-   wszystkie choroby rozpoczynają się po otrzymaniu "rozkazu" od mózgu,
-   wszystkie choroby mogą się "cofnąć" również po otrzymaniu "rozkazu" od mózgu,
- jeśli, jak wiemy, geny zawierają wdrukowane wspomnienia o wszystkich przeżytych sytuacjach konfliktowych naszych przodków, w tym sensie możemy mówić, że wszystkie choroby mają podłoże genetyczne lub epigenetyczne.
Pomyśl przez chwilę o tym, że choroba pojawia się nie po to, żeby ją leczyć, ale po to, żeby ona wyleczyła Ciebie. Z czego? Z konfliktu, czyli oporu, jaki stawiasz zmianom, z przeszłych wydarzeń, które wcale nie są takie przeszłe, gdyż wciąż je wspominasz, a przez to umacniasz w teraźniejszości i pozwalasz im wpływać na obecne twoje życie oraz stan twojego ciała i ducha, z historii rodzinnych opowiadanych i przeżywanych wciąż na nowo, z wzorów zachowań, które już dawno utraciły swą przydatność do użycia. To zmienia postać rzeczy, prawda? Możesz przestać uważać się za ofiarę bakterii, wirusów, złego losu. Zatem jeżeli powstanie choroby jest powiązane z twoim indywidualnym silnym przeżyciem emocjonalnym (lub twoich przodków,, to również lekarstwo jest w tobie. To oddaje ster w twoje ręce. Nie musisz już zdawać się jedynie na lekarzy, zabiegi czy pigułki i biernie czekać  na  efekt ich działania. Możesz wspomóc swoje uzdrawianie, już teraz docierając do konfliktu emocjonalnego będącego punktem zapalnym choroby, na którą cierpisz. Semantyczne zabarwienie emocji, które przeżyłeś jest bezpośrednio powiązane z funkcjami pełnionymi przez poszczególne organy i wpływa  na nie niszcząco przy zaistnieniu konfliktu lub lecząco po jego rozwiązaniu.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Jak to jest z alergiami?

W zrozumieniu mechanizmu powstawania alergii przydatne jest pojęcie koleiny. W momencie wstrząsu (konfliktu) dramatyczne wydarzenie nie zostaje wyryte w pamięci jako pojedynczy ślad. Wraz z nim zapamiętane zostają okoliczności towarzyszące i będą one obecne w pamięci komórkowej wraz z wydarzeniem. Biologia zapisuje w naszej pamięci ślad każdego z elementów przeżytego zdarzenia. I każdy z nich może przywołać owo zdarzenie z przeszłości. Np. Pewnego kwietniowego wieczora o godzinie 22.00 łysy  śmierdzący mężczyzna napadł na kobietę, która szła do domu na skróty przez park. Od tamtej chwili (traumatyczne przeżycie) kobieta może odczuwać niepokój każdego roku w kwietniu albo gdy poczuje równie nieprzyjemny zapach albo może czuć się niekomfortowo w obecności łysych mężczyzn. Przykład ten ilustruje pojęcie koleiny. Każdy element składowy kontekstu danego wydarzenia może się rozwinąć autonomicznie. I wtedy na przykład, wydawałoby się całkiem irracjonalnie, kobieta zacznie mieć ataki duszności w obecności łysych lub zacznie kichać w obecności brzydkiego zapachu (rzeczywistego, wyobrażonego lub symbolicznego), chcąc się go pozbyć. Jeśli w parku w chwili zdarzenia, w powietrzu unosiły się jakieś pyłki roślinne, może zostać uaktywniona reakcja alergiczna na nie (np. zapalenie spojówek - gdy odczute zdarzenie miało wydźwięk: "Nie mogę na niego patrzeć!").
"Objawy chorobowe stanowią sygnał przemieszczenia silnego przeżycia natury emocjonalnej (które przybrało postać nieświadomą) na jeden z elementów (dotychczas neutralnych), które towarzyszą owemu dramatycznemu przeżyciu" (Christian Fleche)

Trzy etapy reakcji bilogicznej ludzkiego organizmu

1. W chwili szoku, wstrząsu, emocjonalnego konfliktu, jakiegoś wyjątkowego, nieprzewidywalnego i nieoczekiwanego wydarzenia, na które nasz organizm nie był przygotowany lub nie był do niego przyzwyczajony, natychmiast reaguje nieświadomy układ biologiczny (mózg automatyczny) i poszukuje najlepszego rozwiązania. Pamiętajmy jednak, że celem podstawowym, zgodnie z najważniejszym prawem biologicznym dla naszego mózgu jest utrzymanie organizmu przy życiu. Na przykład: jest godzina 11.00 i odczuwam drobny konflikt z powodu niedoboru cukru we krwi; wątroba natychmiast uwalnia (bez mojej wiedzy i świadomości), glikogen do organizmu.
2. Powyżej pewnego progu zdarzenie (tutaj: niedobór cukru we krwi) dociera do świadomości.
3. Jeśli organizm, mózg i psychika nie znajdą żadnego świadomego i zamierzonego rozwiązania (typu: idę coś zjeść), zadanie to przejmie nasza nieświadomość, która dopilnuje właściwej reakcji na to zdarzenie (guz wątroby). Zależnie od odczucia mózg automatyczny wyda organizmowi odpowiednie rozkazy, a ten z kolei wykona polecenia płynące z psychiki. Kiedy problem zostanie rozwiązany, cały system znów zaczyna normalnie funkcjonować. Leczenie następuje równocześnie. Proces ten zawsze przebiega w ten sam sposób.
Coraz liczniejsi przedstawiciele lata nauki traktują poważnie tę podstawową jedność świata istot żywych, jedność, która do tej pory była dostrzegana i uznawana jedynie przez nurty parapsychologiczne.

wtorek, 15 lutego 2011

Zaburzenia odżywiania - czy Twoja nadwaga zawsze jest wynikiem złej diety?

Jak to się dzieje, że mimo tego, że wypróbowałaś już tysiące diet, pilnujesz tego, co jesz, starasz się, aby produkty, z których przyrządzasz posiłki były zdrowe i możliwie z jak najmniejszą zawartością "chemii", Twoja waga wciąż utrzymuje się na tym samym poziomie lub po niewielkim spadku wraca do wagi wyjściowej?
Naukowcy zajmujący się Recall Healing odkryli, że poza czynnikami środowiskowymi, błędami żywieniowymi czy też tzw. predyspozycjami genetycznymi, u podłoża otyłości 
(a także innych zaburzeń odżywiania) mogą leżeć konflikty (głębokie doświadczenia emocjonalne), programujące nadwagę.
Osoba przeżywa te konflikty w poczuciu głębokiego odosobnienia.
Wyróżnia się pięć rodzajów konfliktów, leżących u podłoża naszych problemów z wagą. 
Są to:
- konflikt porzucenia,
- konflikt związany z sylwetką, wyglądem ciała, dewaluacją estetyczną,
- konflikt braku, którego nie można strawić/otrzymać,
- konflikt związany z tożsamością,
- konflikt związany z tłuszczem.
Do tego dochodzą głębokie przeżycia emocjonalne, które leżą u podłoża odkładania się niechcianego tłuszczu w poszczególnych częściach ciała - biodrach, talii, ramionach, udach. Tłuszcz pojawia się bowiem, by chronić i wzmacniać niektóre obszary naszego ciała przed niebezpieczeństwem. Możesz nie mieć ciała takiego, jak chcesz, ale masz takie, jakiego potrzebujesz. Spróbuj zrozumieć swoje potrzeby, wtedy Twoje ciało nie będzie już potrzebowało tej formy, którą masz teraz. Weź pod uwagę również fakt, że konflikt, którego skutek jest odciśnięty w Twoim ciele może nie być Twój. Zdarza się bowiem tak, że dzięki pamięci komórkowej, nosisz w sobie piętno przeżyć swoich rodziców z okresu plan/cel (9 miesięcy przed poczęciem + okres ciąży + 1 rok życia) lub swoich dziadków/pradziadków. Warto wtedy przyjrzeć się swojemu drzewu genealogicznemu i sprawdzić, czy nie ma tam jakichś historii związanych z porzuceniem, migracjami, przesiedleniami, utonięciami, zamarznięciami, strachem przed nieznanym. To, co sobie uświadomimy, uwolni nas z wzorów podświadomych.